żal po stracie

Żal po stracie – gdy cierpi dusza i ciało

Rozstanie, utrata pracy, zdrowia, sprawności fizycznej, porzucenie, rozwód, nieszczęśliwa miłość, śmierć bliskiej osoby, a nawet utrata marzeń – wszystko to wpisuje się w tzw. żal po stracie.

Pamiętam, gdy pewnego dnia, podczas jednego z babskich spotkań, uderzyła mnie świadomość, że każdy z nas „coś” ma. Absolutnie każdy. To niby taka oczywistość, ale to uderzenie było niemal jak piorun. „Coś”, czyli swoją historię, pełną różnych doświadczeń, czasem bardziej lub mniej bolesnych. Niektórzy z nas skrywają ją za pozornie idealnym życiem, niemniej ona zawsze jest, tylko my nie zawsze o niej wiemy.

Zdarzyło ci się kiedyś patrzeć na kogoś, kto opowiedział ci o swoich doświadczeniach i nie chciało ci się wierzyć, ile ta osoba przeszła? Na pierwszy rzut oka przecież nie widać psychicznych ran zadanych przez „życie”…

Gdy miałam naście lat wydawało mi się, że człowiek, który traci bliską osobę, już się nie uśmiecha i nie odczuwa żadnej radości, lecz żyje tylko cierpieniem. Patrząc na niektórych ludzi ze swojego otoczenia dziwiłam się, jak mogą odczuwać radość, skoro niedawno stracili kogoś bliskiego… Zrozumiałam to kilkanaście lat później, gdy sama doświadczyłam takiej straty – gdy odszedł mój ukochany Tata… Człowiek, z którym byłam bardzo silnie związana, mój wzór męstwa i mądrości.

Okazało się, że nawet w żalu po stracie zdarza nam się śmiać i z czegoś cieszyć, i że to wcale nie jest złe. Tak po prostu wygląda nasze życie przeplatane tym, co radosne, ale i tym, co trudne i bolesne. Tata zmarł po długiej chorobie, pięć dni po tym, jak urodziłam moje drugie dziecko, więc moja żałoba była czasem wielkiego bólu, a jednocześnie wielką radością oraz huśtawką emocjonalną związaną z kolejnym macierzyństwem. Nie był to dla mnie łatwy czas, bo zawsze bałam się, co będzie, gdy taty zabraknie…

Zaraz po jego śmierci pojawiły się u mnie silne zawroty głowy. Nikt nie umiał mi wyjaśnić, skąd się biorą. Ani mój ginekolog, ani lekarz pierwszego kontaktu. Podejrzewano, że może to skutek huśtawki hormonów po porodzie. Nikt nie zapytał, co aktualnie dzieje się w moim życiu, czy przeżyłam ostatnio silny stres. Dopiero teraz, po latach od tamtego wydarzenia, mając wiedzę z psychologii kryzysu wiem, że był to jeden z objawów, płynący z mojego ciała, w reakcji na to, co się wydarzyło.

Zdałam sobie sprawę, jak ważne jest, by mieć w takiej sytuacji nie tylko wsparcie bliskich, ale także wsparcie profesjonalne. Mieć kogoś, kto mógłby wytłumaczyć, co się z nami dzieje, że to nie skutek naszego szaleństwa, tylko objawy doświadczania straty i żałoby. Gdy bowiem wiemy, co się z nami dzieje, dużo łatwiej jest nam zrozumieć powody naszego zachowania czy reakcje naszego ciała. Gdybym wówczas miała taką wiedzę z psychologii kryzysu, jaką mam teraz, albo wiedziała, że istnieje ktoś taki, jak coach kryzysowy (którym notabene się stałam:)), do którego mogę się zgłosić ze stanem, który przeżywam po stracie ukochanego taty, na pewno dużo łatwiej i szybciej mogłabym sobie poradzić z sytuacją, która mnie spotkała. I na pewno miałabym dla siebie więcej wyrozumiałości.

Żal po stracie to taki stan, gdy znika z naszego życia ktoś lub coś dla nas ważnego. Żal, który odczuwamy ma różną siłę – większą lub mniejszą, w zależności od tego, jak bardzo dana sytuacja lub osoba była dla nas ważna. Niemniej, stan ten jest naturalną reakcją człowieka, która potrzebuje czasu, by stopniowo wygasnąć. Składa się z kilku etapów, a świadomość tego daje nam siłę, by to wszystko przetrwać.

Żal po stracie nie dotyczy wyłącznie śmierci kogoś bliskiego. Może pojawić się na skutek rozwodu, utraty pracy, majątku, zdrowia, sprawności fizycznej, porzucenia przez partnera/-kę, czy męża/żonę, pożegnania z marzeniami czy nieszczęśliwej miłości. Standardowo trwa od dziesięciu do czternastu miesięcy.

Pierwszym etapem jest szok i zaprzeczanie, które trwają nawet do miesiąca. Dominują wówczas smutek, lęk, izolacja. Dlatego bardzo ważne jest wsparcie i kontakty z rodziną. Chodzi o to, by osoba ta nie była sama, nawet jeśli twierdzi, że nie chce niczyjego towarzystwa, powinna mimo wszystko czuć naszą obecność.
Na tym etapie nie wciągamy tej osoby w żadną większą aktywność, by „przestała o tym myśleć”, ponieważ może się zdarzyć, że zamrozi się na tym etapie. Musimy dać jej czas na opłakanie swojej sytuacji.

Drugi etap to smutek i dezorganizacja zachowania. Może trwać do kilkunastu tygodni. Dominuje tu smutek, poczucie winy i izolowanie się od innych ludzi. Na tym etapie nasz mózg jest już tak zmęczony szokiem, że oddaje władzę mózgowi gadziemu (tej najbardziej prymitywnej części mózgu, odpowiedzialnej m.in. za nasze instynkty).

Na tym etapie może zdarzyć się, że osoba w żałobie zacznie sięgać po alkohol, czy inne substancje psychoaktywne, może też uciekać w sport czy pracę, gdybać sobie – co by było…

Dobrze jest dać się wypłakać takiej osobie, gdyż ekspresją dominującą jest tu właśnie płacz. Co istotne na tym etapie, może pojawić się tendencja do wejścia w depresję. Dlatego, mimo chęci izolacji, trzeba taką osobę wspierać i aktywizować. Jeśli bowiem nikt nie zareaguje, to osoba ta nie przepracuje sobie odpowiednio tego drugiego etapu i się na nim zamrozi.

Trzeci etap to samotność i nerwowość. Trwa od kilku do kilkunastu tygodni. Dominuje tu apatia, bierność, bezsenność, utrata apetytu, czyli przygaszenie naszych podstawowych aktywności, tzw. etap „wyłączenia prądu”. Pomaga odpoczynek, odprężenie i spokojna aktywność fizyczna.
Można taką osobę zabrać na spacer, na basen, do kina. Co istotne, dobrze, by aktywność odbywała się w innym miejscu, niż to, gdzie nastąpiło załamanie (np. miejsce rozstania, miejsce odejścia bliskiego itp.).
Towarzystwo innych osób jest ważne, ale nie może ich być za dużo wokół osoby przeżywającej stratę. W kontaktach społecznych może nam się wydawać, że ta osoba już dobrze się czuje, ale to tylko pozory. Bowiem, gdy wraca do domu, zapada się w tę bierność, co może ją zamrozić na tym etapie.

Znaczna utrata apetytu i wagi (jeśli się przedłużają) są sygnałem, iż przepracowywanie żałoby nie idzie w dobrym kierunku.

Kolejnym etapem, czwartym, jest gniew i poczucie winy – występuje zawsze. To czas, gdy osoba w żalu po stracie szuka winnych, obwinia siebie, złości się na innych ludzi, na Boga, na sytuację.
Jeśli osoby z otoczenia wspierają ją w niewłaściwy sposób (np. zamiast wygaszać te negatywne emocje, dodatkowo je wzniecają, mówiąc np.: „Powinnaś uciąć mu kontakty z dziećmi”, „Powinnaś zniszczyć wszystkie jego ubrania” itp.), może to spowodować „zamrożenie się” tej osoby. A jest to jedna z najbardziej toksycznych psychopatologii, gdyż żyjemy wówczas w gniewie, złości, chęci zemsty.
Można pomóc, by bliska nam, cierpiąca osoba skupiła swoje myśli i działania na pozytywnych aspektach życia – poprzez pobudzanie jej do prostych aktywności, by na nowo odzyskała kontrolę nad swoim życiem, co jest bardzo ważne w procesie „zdrowienia”.

Piąty etap to stany depresyjne, które nie występują jednak u każdego człowieka, doświadczającego żalu po stracie. To stan głębokiego smutku, żalu, braku energii do działania, unikanie innych ludzi, wzmożona potrzeba snu, wynikająca z wyczerpania, czy intensywne zamartwianie się, a szczególnie myślenie kontrfaktyczne („co by było, gdyby…”).
W stanach depresyjnych bardzo pomaga pisanie pamiętnika, werbalizowanie swoich myśli i zwierzanie się oraz jakakolwiek aktywność fizyczna, na początek nawet tylko spacery. Chodzi bowiem o to, by osoba cierpiąca zaczęła odbierać bodźce z zewnątrz, skupiła się na tym, co ją otacza, zamiast bez przerwy myśleć o tym, co złego się zdarzyło.

Ostatnim etapem jest zwrot ku przyszłości. Budzisz się pewnego dnia i czujesz się gotowa/-y na nowe życie, nowe wyzwania, np. nowy zawód, nową partnerkę/partnera, na to wszystko, co wydawało ci się, że nigdy nie nastąpi. Wreszcie zaczynasz pozytywnie myśleć o swojej przyszłości.

Wspomniane etapy żalu po stracie dotyczą klasycznego przypadku. Niemniej każdy z nas przeżywa wszystko na swój własny sposób i nie oznacza to, że u każdej osoby, każdy z tych etapów następuje po sobie w tak poukładany sposób. Bywa, że doświadczane objawy mieszają się i wcale nie następują kolejno po sobie. Warto mieć to na uwadze.

Dobre przepracowanie żalu po stracie wyposaża człowieka w nowe zasoby, nowe strategie radzenia sobie, nowe doświadczenia. Dlatego tak ważne jest, by osoba, doświadczająca go miała wsparcie naturalne (ze strony bliskich/otoczenia, adekwatne do jej potrzeb) oraz wsparcie profesjonalne, np. coacha kryzysowego, dzięki czemu osoba ta dobrze rozumie, co się z nią dzieje na każdym z etapów i pomaga jej to łatwiej poradzić sobie z sytuacją, w której nagle się znalazła.

Podoba ci się tekst? Udostępnij, by podzielić się z bliskimi wiedzą na temat żalu po stracie. Może ktoś go właśnie doświadcza.

*W kolejnych tekstach będę kontynuować ten temat. Opiszę m.in. na jakich poziomach przejawia się żal po stracie, jakie objawy powinny cię zaniepokoić w przypadku osoby w kryzysie związanym z utratą, a także, co może ci pomóc, gdy odejdzie ktoś bliski.
**Tekst powstał w oparciu o moją wiedzę z psychologii kryzysu oraz materiały w ramach Akademii Coachingu Kryzysowego.

2 thoughts on “Żal po stracie – gdy cierpi dusza i ciało”

  1. Dziwnie to ujęte został przez Panią, etapy dziwne, jakoś mi zupełnie nie pasują do etapów przezywania żałoby. Coach kryzysowy to wg mnie nie jest właściwa osoba do pomagania po stracie bliskiej osoby. W stracie kogoś bliskiego nie ma “przyjemnych”, jak to Pani ujęła etapów. Jest reorganizacja życia i uczenie się go na nowo. Pozdrawiam

    1. Edyta Bartosiewicz

      Pani Agnieszko, na moim blogu dzielę się wartościową wiedzą, którą zdobyłam m.in. robiąc specjalizację z coachingu kryzysowego w ramach Akademii Coachingu Kryzysowego. Może się Pani oczywiście z tą wiedzą nie zgadzać. Przeżyłam żal po stracie niejednokrotnie, więc prócz wiedzy merytorycznej, mam też w tym aspekcie życiowe doświadczenia, a także doświadczenie wyniesione z pracy z klientami. Każdy człowiek jest inny, może więc przeżywać żal po stracie w nieco odmienny sposób. Jeśli potrzebuje Pani wsparcia, proszę korzystać z usług osoby, do której ma Pani zaufanie. A kto to będzie, to oczywiście Pani wybór. Również pozdrawiam.

Comments are closed.